Rozdział 3 Lustro

Dodano 2 września 2012, w opowiadania, przez regina.anna

Wielkie podziękowania dla The Dark Zone Project i Konrada :*

Noc Zgromadzenia. Ognisko w lesie, prochy i wóda. Nikt im nic nie zrobi. Wszyscy się ich boją, policja nie dotyka. Wszyscy już byli, nieco wcześniej, żeby tylko się nie spóźnić. Okazanie braku szacunku dla Zgromadzenia było nie tylko dla jego członków największym przejawem głupoty. Każdy zajął już swoje miejsce, ważniejsi siedzieli, mniej ważni stali w odpowiedniej odległości od ogniska, odpowiadającej ich stopniu wtajemniczenia. Byli wszyscy prócz Wiktora, który pojawiał się zawsze w ostatniej chwili, ale nawet on nigdy się nie spóźniał. Gdy w końcu się pojawił, rozpoczęło się. Część formalna, Wiktor odczytał listę tych, którym udało się awansować, oraz zaczął listę przyjętych w tym roku. Jednak, stało się coś nie oczekiwanego. Ktoś mu przerwał.

-          Cześć wszystkim, sorry, za spóźnienie. – To był Morgan, ale jakby odmieniony. Ubrany na czarno, spodnie i koszula, które miał na sobie musiały kosztować tyle, co reszta jego ubrań razem wzięta. Był uczesany i umyty. Pojawił się jakby to było zupełnie naturalne, jakby zawsze do nich należał.

-          Morgan? Kurwa, co ty tu robisz? – Wiktor był poirytowany i zniesmaczony takim brakiem klasy.

-          Pojebało cię, już nie żyjesz. – Dodał Oskar.

-          Spokojnie, podróby satanistów. Więc tak wygląda ten wasz burdelik? Niezbyt to imponujące, ale cóż. Przyszedłem się przyłączyć.

-          Chyba śnisz, Gabrysiu. – Oskar złapał go za rękę, jednak Morgan odepchnął go tak mocno, że ten upadł.

-          Zabieraj łapy. Przyszedłem wziąć to, co mi się należy. Zbyt długo taka przybłęda jak Karwański rządziła tym, co jest moje. Tak śmieciu, – Spojrzał na Wiktora. – moje. Teraz z tym koniec, nie wybierzecie czterech, od dziś rządzi jeden. Rządzę ja.

-          Oszalałeś! – Krzyknął Adam i wstał. Morgan jednym ruchem wbił mu nóż w szyję. Chłopak szybko się wykrwawił. Nikt nawet nie drgnął. Wszyscy byli zbyt przerażeni.

-          Nie. Macie swoje zasady. Dostałem nominacje.

-          W pierwszej klasie.

-          No i? Wiecie, kim jestem, wiecie, że należy mi się szacunek.

-          Wiemy, wiemy też, że nie wykonałeś zadania. – Powiedział Wiktor tak spokojnie, jakby nic się nie stało. Jakby Morgan nie zabił przed chwilą jego przyjaciela.

-          Chyba przed chwilą dowiodłem, że jestem wystarczająco okrutny, by być jednym z was. – Spojrzał na wciąż ciepłe ciało Adama. – Jeśli chcecie, mam dla was też inny dowód. Czeka na cmentarzu, tym niedaleko internatu.

-          Myślisz, że tam z tobą pójdziemy?

-          Wiktor. – Odezwał się Oskar. – Przestrzegaj zasad. Wiesz, kim on jest, jego miejsce jest wśród nas. – Wielu odezwało się za Morganem. Wiktor zdecydował w końcu, że pójdą razem, na ten cmentarz, a z nimi Oskar i Paweł, bo im Wiktor ufał najbardziej. To było daleko, wzięli samochód Wiktora. Podjechali i przeszli przez płot. Morgan ich prowadził. Minęli nową część i przeszli do starej. Minęli pomnik Smutnego Anioła.

-          Gdzie idziemy?

-          Do tej starej wierzby.

Podeszli i spojrzeli na drzewo. W ciemności nie widzieli, co Morgan chciał im pokazać. Dopiero, gdy podeszli bliżej zobaczyli, że coś wisi na jednej z gałęzi, coś jasnego, jakby prześcieradło. Oskar poświecił latarką i wtedy zrozumieli. To była Eryka, w cienkiej, jasnej i jedwabnej koszuli nocnej, mocno pobita, Ta koszula, była brudna, porozdzierana, poplamiona krwią. Dziewczyna została brutalnie pobita, zgwałcona i powieszona na pasku od spodni, na gałęzi.

-          Przecież ci się podobała?! – Powiedział przerażony Wiktor. – Lubiłeś ją!

-          Ona nic dla mnie nie znaczyła, liczę się tylko ja. Zajmuję miejsce, które mi się należy, które od zawsze było dla mnie przygotowane, które jest moje. Zajmuje miejsce… mojego ojca.

Obudził się przerażony, była trzecia w nocy. Cały drżał, ze strachu i przeraźliwego zimna, jakie czuł. Ten sen był tak realny, pamiętał każdy szczegół, to jak się czuł, kiedy krew Adama spłynęła po jego ręce, kiedy patrzył na martwe i zbezczeszcone ciało Eryki. Ale tak naprawdę nie czuł wtedy nic złego. Tylko przyjemność, władzę, czuł się świetnie. Teraz czuł wyłącznie obrzydzenie do samego siebie. Zgromadzenie w jego poczuciu było grzechem jego ojca, nosił to piętno od lat, ale zawsze mu zaprzeczał. Nie mógł być taki jak on. A teraz coś w jego świadomości mówiło mu, że są tacy sami. To zimno. Było potworne. Wstał i starając się nikogo nie zbudzić ruszył do łazienki.

Nacisnął przełącznik, świetlówka z cichym buczeniem zamigotała parę razy i zimne, białawe światło zalało małe pomieszczenie. Początkowo oślepiło Morgana, jednak po chwili odzyskał wzrok. Kafelki były żółte, pobazgrane markerami, tak jak drzwi kabin. Było w miarę czysto, tylko śmierdziało chlorem. Dopiero, gdy włączył światło, a jego oczy się przyzwyczaiły zrozumiał, że z jego ust leci para. Zdziwiło go to, ale nie zaniepokoiło. Nachylił się nad zlewem, odkręcił kran i wypił kilka łyków. Woda była lodowata, ale obmył twarz. Podniósł głowę i spojrzał w brudne, uchlapane lustro. Jego odbicie, co było logiczne, wykonało ten sam ruch, ale z drobnym opóźnieniem. Jakieś dwie, trzy sekundy później. Morgana to zdziwiło. Podniósł rękę, odbicie zrobiło to samo, także z pewnym opóźnieniem. Przesunął dłonią przed lustrem, odbicie zrobiło to samo po kilku sekundach.

-          Ale jestem psychiczny. – Odbicie po chwili poruszyło ustami. Chciał wyjść, to, co się działo zaczynało go niepokoić. Odwrócił się i ruszył do drzwi, złapał za klamkę, ale coś było nie tak, jakby czuł na sobie czyjś wzrok. Odwrócił się i zobaczył siebie w lustrze, ale nie z odległości. Morgan stał na drugim końcu pomieszczenia, a jego odbicie wyglądało tak jakby stał przy lustrze. Co gorsza cały czas się na niego gapiło. Zrobił kilka kroków w prawo, a odbicie powiodło za nim wzrokiem. Już się nie poruszało, tylko na niego patrzyło. – Morgan, ty świrze. – Mruknął i podszedł do lustra. Stanął przed nim i na chwile zamknął oczy. Uznał to wszystko za jakieś dziwne złudzenie optyczne. Gdy je otworzył zobaczył w lustrze nie tylko siebie, stała za nim dziewczyna o czarnych włosach. Szybko się odwrócił, ale za nim nikogo nie było. Znów spojrzał w lustro i nic się nie stało, był sam, a jego odbicie poruszało się normalnie. Wyciągnął rękę i dotknął tafli lustra. Było gładkie i zimne. Całkiem normalne. Jego odbicie popatrzyło na tę rękę i też jej dotknęło. Morgan zobaczył, że to już nie jego twarz odbija się w lustrze. To była ta dziewczyna. Teraz przyjrzał się jej lepiej, była naprawdę śliczna. Uśmiechała się do niego. Miała długie, kruczoczarne włosy, jasną cerę i błękitne oczy. Ale po chwili ich już nie było. Pozostały puste oczodoły, skóra gniła, włosy zmieniły się w brudne i przerzedzone kluski. Dziewczyna zmieniła się w gnijącego trupa. Morgan był tak przerażony, że nie mógł się ruszyć. Tymczasem upiór zabrał rękę, wziął zamach i z całej siły uderzył z pięści w lustro, rozbijając je na kawałki. Widmowa ręka złapała go za nadgarstek. Poczuł straszliwe zimno, udało mu się wyrwać, rękę, odskoczył i uciekł.

Gdy upiór stłukł lustro był straszny huk, ale okazało się, że nikt się nie obudził. Morgan, blady jak trup, z walącym sercem położył się do łóżka. Nie zasnął już tej nocy. Ten moment, gdy upiór go trzymał… To zimno… jakby krew zamarzała mu w żyłach. Rano, bał się wejść do łazienki, ale w końcu się przemógł. Okazało się, że wszystko jest normalnie, a lustro w całości, wisi na swoim miejscu.

W następnym rozdziale…

W roli głównej Eryka, dziewczyna w bardziej lub mniej brutalny sposób przekonuje się o zasadach panujących w nowej  szkole, jakoś funkcjonuje. Tylko pytanie czego szuka nocą gdy wymyka się z domu? Kim są i po co przybyli do miasta  „czterej jeźdźcy Apokalipsy”? I co najważniejsze, co czai się w ciemności? Zapraszam 7 września :)

Otagowane:  

2 Responses to Rozdział 3 Lustro

  1. ~Konrad pisze:

    No no, kroi się całkiem ciekawa historia. Ogarnąłem wszystkie części i czekam na następne.

  2. regina.anna pisze:

    Dżęks ziomek, całkiem szczerze to mnie już nie jarają takie horrorowe klimaty, ale tego to mi szkoda było, chyba ze 4 miesiące to pisałam :) Na razie to i tak się będzie wlekło, te pierwsze rozdziały z koszmarami, jakimś trupem czy gwałtem od czasu do czasu to słabizna, potem się rozkręci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Twój tytuł mail facebook rss twitter Twój Tytuł O mnie Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim. Archiwum {archiwum} Linki {linki} Księga Gości dodaj zobacz {blog} szablonynablogi.pl

  • RSS