Rozdział 18 Wszystko (część 1)

Dodano 6 grudnia 2012, w opowiadania, przez regina.anna

Nie było jej, ani w Pandemonium, ani w Africe, ani u Wiktora. Nie wróciła też do domu na noc. Następnego dnia wszyscy trzej spotkali się u Emila. Widać było, że żaden nie przespał tej nocy.

-          Może uciekła. – Rzucił Wiktor. – Celowo zostawiła komórkę.

-          Nie, gdyby chciała uciec powiedziałaby mi o tym. – Odezwał się Morgan.

-          Tak jak o tym, że jest narkomanką?

-          To co innego. Zresztą prędzej mi niż tobie.

-          Raczej nie uciekła. – Powiedział Emil. – Wszystkie ubrania i pieniądze są na miejscu. Może siedzi w jakiejś narkomańskiej melinie?

-          Nie, sprawdzałem.

-          Morgan, przerażasz mnie.

-          Trzeba się orientować.

-          To, geniuszu, powiedz nam gdzie ona jest?

-          Tego akurat nie wiem. Emil, byłeś na policji. – Pokiwał głową.

-          I co?

-          Jajco. Kazali czekać dwadzieścia cztery godziny. Jak im powiedziałem, że to narkomanka to jakoś stracili zainteresowanie. Powiedzieli, że pewnie znowu zaćpała i jak jej się kasa skończy to sama wróci. A jak nie to znaczy, że uciekła. Jak przyjdę dziś popołudniu to łaskawie przyjmą zgłoszenie, ale…

-          Gówno zrobią. Jak będziesz szedł to zgłaszać, to niech Wiktor pójdzie z tobą i jak najczęściej i jak najgłośniej powtarza, jak się nazywa, że to jego dziewczyna i że tatuś wynajmie prywatnego detektywa.

-          Po co?

-          Wiktorze, twój intelekt jest dla mnie bardziej wątpliwy, niż twoja orientacja. Przecież jesteś synem burmistrza, wszyscy cię znają, a jak nie, to jak powiesz jak się nazywasz i załapią kim jesteś. Będą się chcieli podlizać, żeby tatuś o nich pamiętał. Prywatny detektyw to dodatkowa motywacja. Przecież on nie może znaleźć jej przed nimi i spić całej śmietanki, bo to jednocześnie ich ośmieszy i narazi na niezadowolenie twojego starego. Łapiesz już?

-          No… ale nie ma żadnego prywatnego detektywa?

-          Litości. Oni o tym nie wiedzą, nie?

-          Racja.

Wrócił do domu. Coraz bardziej martwiła go nieobecność Eryki. Starał się odpędzić od siebie te najgorsze myśli. A jednak wciąż to czuł. W podświadomości czuł, że stało się to, przed czym ostrzegał go autor listów. On się dowiedział i zrobił coś Eryce. Starał się przekonać sam siebie, że to nie możliwe, ale po tym, co ostatnio się działo, wiedział, że wszystko jest możliwe.

Na małej kanapie, a raczej większym fotelu, w rogu salonu siedzieli Katia i Aleksiej, co dziwne na krześle obok siedziała Kassandra. Podszedł.

-          Witaj Gabrielu, wyglądasz jakby coś cię martwiło, czyżbyś coś zgubił? – Odezwała się Katia. Widział, że jest dziś jakoś niezwykle ożywiona i coś wyraźnie ją cieszy.

-          Wy wiecie… ty wiesz… gdzie ona jest?

-          Nie mamy pojęcia, ale tak, wiemy, że zaginęła. – Odezwała się Kassandra. – Wiemy też, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

-          Ona umrze. – Powiedział Aleksiej. Jego przystojna twarz wskazywała na znudzenie całą tą rozmową, oraz chęć przejścia do konkretów. – Już niedługo. Niezależnie od tego, co teraz zrobisz. Jej los splótł się z twoim, a twój z losem Królowej Śniegu. Nie pokonasz Królowej, tak jak nie uratujesz Eryki. Wszystko przesądzone, nie rozumiem, czemu wybrała kogoś tak słabego i żałosnego jak ty.

-          Co mogę zrobić?

-          Nic. Jeśli nawet ją teraz uratujesz, co się nie stanie, umrze za tydzień, lub miesiąc z własnej ręki. Królowa Śniegu jest też Królową Rozpaczy, Panią Strachu. Jeśli chcesz ją uratować najpierw musisz przestać się bać, a tego nie potrafisz.

-          Pomóżcie mi.

-          Nam na niej nie zależy. – Powiedziała Katia, obojętnym tonem.

-          Eryka jest jedyną przeszkodą dla Królowej. – Odezwała się cicho Kassandra. – Ani Królowa, ani tym bardziej my, nie wiemy, czemu ona jest tak ważna. Oni nie chcą, żeby ona zginęła, – Wskazała na Katię i Aleksieja – prawdopodobnie istnieje sposób by ją uratować…

-          Pytanie czy Kassandra się tego podejmie?

-          Nie mamy pewności… – Wyszeptała Kassandra.

-          Co ty byś zrobił, żeby ją uratować? Ile razy zdążysz zabrać jej nóż, przeciąć sznur, zmusić by wyrzygała tabletki. Ile razy wyciągniesz ją z bagna narkomani, by patrzeć jak zaraz tam wraca. Kiedy stracisz cierpliwość? Ile jesteś w stanie poświęcić?

-          Nie wiem. – Odpowiedział szczerze Aleksiejowi. On się uśmiechnął.

-          Nędzny, mały Polaczku, Nie uratujesz jej. Ona już należy do Królowej.

-          Mówiliście, że jest jakiś sposób?

-          To ty masz ją uratować, nie my. – Powiedziała Kassandra.

-          Ale ty nie potrafisz. Ona umrze. – Dodała Katia z uśmiechem.

Odszedł. Całe popołudnie i wieczór, kręcił się po pustostanach i narkomańskich melinach. Nikt jej tam nie widział od ponad trzech tygodni. W Pandemonium też nikt i u Jacka. Czuł, że zaraz oszaleje. Wrócił do domu dobrze po pierwszej w nocy. Od dziewczyn Szagala dostał gruby, złoty łańcuch, pewnie wiele wart, ale teraz go to nie interesowało. Liczyła się tylko ona.

Padł na łóżko. Czuł się bezsilny, zaczął zaciskać dłonie, do tego stopnia mocno, że paznokcie wbiły mu się w ciało do krwi. Pozwolił zabić Asię, teraz to samo z Eryką. Znów ktoś, kogo on kocha, umiera przez niego. Znów jest za słaby i za głupi by cokolwiek zrobić. Spojrzał na łańcuch lśniący w ciemnościach. Nie był w jego stylu, ale w tandetnym stylu tych dziewczyn. Zresztą liczył się gest. „W podziękowaniu dla mojego bohatera, może to nie medal, ale liczę, że ci się spodoba.” Powiedziała Roksi i dała mu buzi w policzek. Bohater. Jeśli chodzi o bicie jakiegoś głupka to i owszem. Teraz czuł się jak ostatni imbecyl.

Jakoś zasnął. To, co mu się śniło było gorsze niż najgorsze koszmary o Królowej. Śnił mu się ojciec, ale to nie był sen. On tam był, w jego pokoju, dotykał go. Morgan zerwał się z łóżka i odepchnął go. Postać szybko włączyła światło. Oślepiło Na chwile Morgana, który próbował się wcisnąć w ciemny kąt.

-          Proszę nie. – Wyjęczał zasłaniając twarz rękami.

-          Gabi, spokojnie, to tylko ja Iwan, Wania… nie przyszedłem zrobić ci krzywdy. – Cichy i spokojny głos Wani działał kojąco i trochę go uspokoił, jednak jego serce wciąż waliło jak oszalałe. Wania wyciągnął do niego rękę.

-          Nie dotykaj mnie!

-           Spokojnie, nie dotykam. Słuchaj… masz jakiś stan lękowy. Spróbuj policzyć do dziesięciu, powoli. Oddychaj. Słyszysz mnie? Coś ci się śniło, ale to był tylko sen. Lepiej?

-          Trochę.

-          To nie może się udać. Chodź ze mną.

-          Dokąd? Co ma się nie udać?

-          Do pokoju Kassandry. Oni ci tam wszystko wytłumaczą, ja mam cię tylko przyprowadzić.

Morgan ruszył za nim mrocznym korytarzem. Postać Iwana, w słabym świetle księżyca, wpadającym przez jedyne okno, wyglądała jak zjawa. Zdawało się, że filigranowy chłopiec sunie w powietrzu. Stąpał bardzo cicho, prawie niesłyszalnie.

Weszli do pokoju Kassandry. Paliło się tam mnóstwo świec i siedzieli wszyscy. Aleksiej, Katia, Nina i Kassandra.

-          Gabrielu. – Katia uśmiechnęła się na jego widok.

-          Tak?

-          Mamy zamiar przywołać twojego demona.

-          Ale… Kassandra mówiła…

-          Ona sama nie jest w stanie zapanować nad nią. Jednak z nami to się uda.

-          Może się udać. – Powiedziała Kassandra sugerując, że to raczej mało prawdopodobne.

-          Może. O ile nie spanikujesz. – Powiedział znudzonym tonem Aleksiej.

-          Ale… po co chcecie ją przywołać?

-          Po co… – Powtórzyła Nina smętnie. – Każdy ma swoje powody.

-           Dla ciebie  najważniejsze jest to żeby uratować twoją ukochaną. Skup się na tym. – Powiedział Aleksiej.

-          A ty? – Spytał Kassandry.

-          Ja chcę, żeby im się udało.

-          Przecież…

-          Tak, ale zawsze lepiej, żeby całe to zło było podzielone na cztery, nawet tak podłe, części.

-          A co będzie z nią? Z Królową?

-          Jeśli uda się zdjąć klątwę odejdzie. Odejdzie.

-          A ja? Na co ja wam? Wy się na tym znacie.

-          Już panikuje. – Mruknął Aleksiej.

-          Nie panikuję.

-          Jesteś nam potrzebny, bo jako jedyny z tych, których wybrała, nie poddałeś się jej woli. Bardzo mocno ją przyciągasz. Takie przywołanie działa obustronnie. Będzie chciała sobie ciebie podporządkować.

-          Robię za przynętę. A jeśli mnie opęta?

-          Postaramy się do tego nie dopuścić. Chyba warto zaryzykować, jeśli możesz się jej pozbyć i przy okazji uratować dziewczynę.

-          Kassandro, a oni? Jeśli zdobędą jej moc…

-          O to się nie martw. Pamiętaj nie wolno ci się przerywać kręgu pod żadnym pozorem. Najlepiej nie odzywaj się niepytany. Nie wolno ci wymienić swojego, ani żadnego z naszych imion. Może pokazać ci to, czego najbardziej się boisz. Cokolwiek zobaczysz lub usłyszysz nie zamykaj oczu, nie patrz za siebie. Oczu możesz już nie otworzyć lub otworzyć i odkryć, że jesteś ślepy. Jeśli się odwrócisz ona cię opęta. Skoro już podpisałam cyrograf i zgodziłam się im pomóc, lepiej bierzmy się za to. – Zwróciła się do Aleksieja i jego towarzyszy. – Będziecie mieli, co chcecie, a potem możecie się nawet pozabijać. Prędzej czy później pewnie i tak do tego dojdzie. Tylko macie się wynieść z tego miasta, a najlepiej, z kraju.

-          Dobrze. Zbliża się trzecia, siadajmy. – Nina była podniecona, ale jedno spojrzenia Aleksieja ją uciszyło. Morgan zauważył, że stara Cyganka nie ma już złotego zęba i kilku zwykłych, ale ma siniaki.

-          Naszej Ninie się gdzieś spieszy? – Spytał chłodno Aleksiej.

-          Nie, przepraszam. – Nina zwiesiła siwą głowę.

-          Gabrielu. – Cichy i melodyjny głos Katii przerwał napięcie. – Chcemy, żebyś wiedział, że to, co tu planujemy to nie jest zwykły seans spirytystyczny. Tam wystarczy jedno medium i nigdy nie przywołuje się czegoś takiego. To mroczny rytuał, bardzo niebezpieczny, ale my jesteśmy profesjonalistami. Jednakże będziemy w wielkim niebezpieczeństwie, jeśli ktoś złamie zasady wymienione przez Kassandrę. Rozumiesz?

-          Tak.

-          I mimo to, chcesz wziąć w tym udział?

-          Zrobię wszystko, żeby pomóc Eryce.

-          Zaczynamy. – Rozkazał Aleksiej.

Usiedli wokół stołu i złapali się za ręce. Morgana trzymali Aleksiej z lewej i Wania z prawej. Na okrągłym stole był narysowany pentagram, wokół niego były jeszcze czterdzieści cztery inne, mniejsze znaki. Pośrodku pentagramu stał świecznik z dziewięcioma świecami. Inne świece stały na meblach.

-          Skupcie się. – Powiedział Aleksiej. Przez chwile siedzieli w kompletnej ciszy. Potem usłyszeli ciche dzwonienie. Morgan zobaczył, że to szklanki i filiżanki za szklanymi drzwiczkami meblościanki.

-          Co to? – Spytała Kassandra szeptem. – Ona?

-          Nie, to my, za dużo energii. – Odpowiedział Aleksiej.

Szafki zaczęły się same otwierać i zamykać, najpierw szklanki, a potem filiżanki same popękały, szklane drzwiczki się rozsypały. Pękło lustro i wszystko się skończyło. Znów siedzieli w kompletnej ciszy, trzymając się za ręce.

-          Nadchodzi. – Szepnęła Katia.

Zgasły świece na stoliku. Wyglądało jakby zostały zdmuchnięte, ale nikt nie poczuł podmuchu, a świece na innych meblach nawet nie zamigotały. Aleksiej szeptał coś w jakimś języku, ale nie był to polski, ani rosyjski, ani żaden ze znanych Morganowi. Coś płynęło po ścianach, całe były umazane w czymś ciemnym.

-          Co to jest? – Spytała zaniepokojona Katia.

-          Ektoplazma. – Powiedziała Nina. – Dużo, ale…

-          To nie jest ektoplazma. – Przerwał jej Aleksiej rozglądając się po ścianach.

-          To krew. – Pisnął blady jak ściana Iwan.

-          Gabi… – Morgan usłyszał za plecami głos Joasi. – Gabi… Proszę cię pomóż mi. Spójrz na mnie. Chcieli ściągnąć Królową, a ściągnęli mnie. Możemy być razem, zabiorę cię tam. Eryka już tam jest.

-          Polaczku! – Usłyszał głos Aleksieja.

-          Słyszysz coś? Widzisz? – Spytała Kassandra.

-          Tak. To moja siostra.

-          Eryka umarła, nie udało ci się jej uratować, tak jak mnie. Ale to nic. Teraz jesteśmy szczęśliwe.

-          To nie jest twoja siostra. – Ledwo usłyszał głos Aleksieja.

-          Nie udało ci się, ale to nic… to nic skarbie, bo nigdy nie liczyłam, że cokolwiek w życiu ci się uda. – Obeszła stół, teraz ją widział realną i prawdziwą. Miała na sobie te samą brązową koszulkę i jeansy, co wtedy, gdy zginęła. Miała teraz tak samo nienaturalnie przekrzywioną głowę. – Wiesz, co jest w tobie najzabawniejsze? Ty wierzyłeś, że ja cię kocham. Ciebie! – Roześmiała się. To był śmiech Asi, tak samo piękny i perlisty, a teraz jednocześnie jakby obcy, złowrogi. – Takie zero. Patrz na mnie. Ja dla ciebie umarłam. A ty? Nie potrafiłeś się nigdy przeciwstawić. Nie jesteś do mnie podobny, do niego… może już bardziej. Ale najbardziej do naszej żałosnej matki. Ona, tak samo jak ty, nie potrafiła bronić tych, których kocha. Zostawiła nas na pastwę losu i tego potwora. – Ktoś krzyknął „Nie zamykaj oczu!”, ale on nie wiedział kto, to był tylko bardzo odległy głos. – Patrz na mnie! Zawsze cię broniłam, mimo że, tak naprawdę wiedziałam, że nie jesteś tego wart. Ale robiłam to tylko po to by wiedział, że się go nie boję, że nie ma nade mną władzy takiej jak nad tobą. Musiał mnie zabić by mnie pokonać, a tobie pozwolił żyć. Wiesz, dlaczego? Bo ty nigdy z nim nie wygrasz i nie masz szans. Dlatego większą frajdą dla niego będzie patrzenie jak z upływem lat stajesz się taki jak on. Nie pokonasz swojej natury. Sprawianie bólu innym to dla ciebie przyjemność. Możesz iść teraz ze mną, zaprowadzę cię do Eryki, wystarczy, że zamkniesz oczy, albo się odwrócisz. Jej już nie ma na tym świecie. Tu nie czeka cię już nic. Znam twoją przyszłość. Będziesz taki jak on!

-          Nie! – Krzyknął i zniknęła. Znów czuł ręce Aleksieja i Iwana. Widział ludzi przy stole.

-          Spokojnie. Dała ci spokój. Teraz Cyganka. Powinno pójść jej szybciej niż tobie, ma większe doświadczenie. – Wytłumaczyła Kassandra.

W momencie, w którym zamilkła. Ktoś uderzył z całej siły w stół między Morganem, a Aleksiejem. Morgan odskoczył, ale Aleksiej trzymał go bardzo mocno, więc krąg nie został przerwany.

-          Co się dzieje?

-          Nie wiem.

-          Ty coś widzisz? – Ktoś chyba go o to zapytał. Głosy znów wydawały się odległe, a pokój był, ale tylko tłem. Nic nie znaczącym.

-          On coś widzi, Cyganka też.

-          Dwoje na raz?

-          Troje, ja też. – Tylko ten głos rozpoznał, to był Aleksiej. Czyjś krzyk, młoda kobieta. Katia.

-          Nie wszystko poszło zgodnie z planem, co syneczku? – Powiedział Jakub. – Ładnie się bawisz z kolegami satanistami. Tylko, żeby tu wejść nie wolno się bać. A ty boisz się własnego cienia. Nie rozumiem po co bawisz się w te całą czarną mszę? Dla niej? Dla tej brudnej, puszczalskiej narkomanki? Aż tak dobrze się ją pieprzyło? Pewnie tak, w końcu to gwiazdka porno. Bynajmniej Wiktor, twój największy wróg, nigdy się nie skarżył. Ona wiedziała, że ją kochasz, ale miała to gdzieś, bawiła się tobą. Za twoimi plecami śmiała się z ciebie razem z Karwańskim.

-          Nie! Ciebie tu nie ma! Odejdź!

-          Nie pójdzie ci tak łatwo. Ja jestem w tobie, w twojej krwi! Nie możesz nic zrobić. Im będziesz starszy tym bardziej będziesz do mnie podobny. Teraz masz jeszcze siły by z tym walczyć i temu zaprzeczać. Ale to tylko kwestia czasu. Staje się częścią ciebie i ty nic na to nie poradzisz. Twoja krew jest przeklęta, nasza rodzina. Sprowadzisz śmierć na wszystkich, których powinieneś kochać i bronić. Zobaczysz szacunek w oczach ludzi i będziesz chciał więcej.

-          Szacunek to nie to samo, co strach. Ja już się ciebie nie boje! Nie jesteś prawdziwy! Odejdź!

Ojciec zniknął, ale otoczenie nie stało się wyraźniejsze. Pojawiła się Eryka. Miała zawiązane oczy i otarcia na nadgarstkach.

-          Eryka!

-          Gabi, to ty? Tu jest tak ciemno. Zabierzesz mnie stąd? Tu jest bardzo zimno.

-          Oczywiście kochanie, powiedz gdzie jesteś?

-          Boże! To ty mnie tu zamknąłeś! Ty chcesz mnie zabić? Ja myślałam, że mnie kochasz!

-          Kocham, ale powiedz gdzie jesteś, zabiorę cię.

-          Ty? Nie dasz rady. Nie dałeś rady uratować nawet swojej siostry. Ja umrę, bo cała moja nadzieja leży w rękach tchórza, idioty. Wiktor i jego koledzy mieli rację. Jesteś nikim.

-          Gdzie jest Eryka?

-          Tu jestem.

-          Nie, ty nią nie jesteś. Jesteś Katarzyna Nowak, Królowa Śniegu.

Wszystko się skończyło gdy wypowiedział jej imię. Siedział w pokoju Kassandry, trzymał za rękę Aleksieja i Iwana. Katia płakała krwią. Wszyscy byli bladzi i spoceni.

-          To już koniec? – Spytała Nina.

-          Nie wiem, tak jeszcze nigdy nie było. – Odpowiedział Aleksiej. – Polaczku, jesteś z nami? To ty?

-          Tak. Co się stało? Co z Kat… z nią?

-          Zamknęłam oczy, ale tylko na chwilkę. Nic mi nie jest. – Odpowiedziała.

-          Coś poszło nie tak. – Powiedziała Kassandra.

-          Wszystko poszło nie tak, idioci. – Odezwał się Iwan.

-          Wania? – Morgan poczuł jak zimna jest jego dłoń.

-          To już nie on. Opętała go. – Powiedziała Kassandra. Wania próbował się im wyrwać. – Nie przerywajcie kręgu.

-          Pierdole wasze kręgi. – Powiedział opętany. Odepchnął Katię i Morgana tak, że wylądowali na podłodze, na dwóch końcach pokoju. – Myślicie, że wasz żałosny rytuał was uchroni? Czego wyście chcieli? Mocy tak potężnej klątwy. Siły zbieranej od tylu lat bezmyślnego okrucieństwa, z cierpienia tylu niewinnych ofiar? Myślicie, że to trwa tylko od trzydziestu lat? To znacznie starsze i potężniejsze. Nie macie szans. Opętałam najsilniejszego z was, tylko dlatego, że resztę od razu bym zabiła. Myślicie, że to zabawa? Dostaniecie moją moc i bez bólu spełnicie swoje zachcianki? Nie mogę na was patrzeć. Ale dobrze. Będę waszą dobrą wróżką, każdy dostanie to na co zasługuje. Ty – Wskazała na Kassandrę. – Jadwiga Maszczuk. Szeptunka, której jej wrodzona i wyuczona moc nie starczyła. Warto było oddać wzrok za dar jasnowidzenia? – Wania mówił jakby dwoma głosami swoim i damskim. – Z łatwością mogę ci oddać to, co ci odebrano. Jeśli tylko będę mieć taki kaprys. – Teraz zwróciła się do Katii. – Czarna Katia. Piękna i wciąż młoda mimo upływu lat. Kochasz to? Prawda? Uwielbiasz te spojrzenia mężczyzn, pełne pożądania. Szaleństwo, do jakiego ich doprowadzasz. Chcesz by się o ciebie bili, łamali krzesła, strzelali… ciekawe hobby. Ale czego można się spodziewać po zepsutej do cna, córce kurwy z Dniepropietrowska? Ponoć płynie w tobie krew Rasputina. Tylko, że ty wiesz, że jedyne, co cię z nim łączy to, to, że ty jesteś, a on był oszustem, o dość mizernej mocy. To jedno trzeba ci przyznać umiesz ją wykorzystać. Tylko, że teraz, ukraińska szmato,  ja z radością odbiorę ci to, co dla ciebie takie ważne, Jekaterino Pawłowna. Nina. – Odwróciła się i spojrzała na starą Cygankę. – Sto siedem lat i wciąż chcesz żyć. Wciąż odbierasz życie by zachować swoje. Wiedźma wyrzucona ze swojej społeczności, sprzeciwiająca się podstawowym jej prawom. Pamiętasz te noc? Siedemnasty stycznia tysiąc dziewięćset szesnastego roku. Twój własny mąż i cała wioska zamknęli cię w szopie i podpalili. Zabiłaś pięcioro dzieci. Ale udało ci się uciec, pamiętasz noc i śnieg? Powietrze zdawało się rozdzierać płuca, a pokaleczone i odmrożone bose stopy już nawet nie krwawiły. Pomogli ci dobrzy ludzie i nie zamarzłaś w tym lesie. Ja nie miałam takiego szczęścia. Mnie nikt nie pomógł. Pamiętasz tych ludzi, wiedźmo? Ich twarze i imiona? Ich dziecko? Wymordowałaś ich wszystkich, dla czystej przyjemności zabijania. Za tych wszystkich ludzi spotka cię kara. Za klątwy, które rzucałaś, za każde zmarnowane życie, za każdą okaleczoną duszę. Usłysz mój głos, drżyj przed moim przekleństwem. – Nina nie wytrzymała i padła zapłakana u jej stóp.

-          Pani moja! Chce służyć tylko tobie. Weź moją duszę i ciało.

-          A na co mi ten gnijący wrak? Chciałaś nieśmiertelności, więc ci ją dam. W zamian coś wezmę. Twoją moc. Będziesz żyć jeszcze bardzo, bardzo długo. Starzejąc się, opuszczona i samotna. – Mocno kopnęła ją w twarz. – Aleksiej Iwanowicz Kriukow. – Spojrzała na niego. – Czarnoksiężnik z Karelii, z dzikiego pogranicza. Prawdziwy, potężny i do szpiku kości zły. Pamiętasz Ankarę? Pamiętasz ją? Jej twarz. Tę, którą kochałeś. Isabellę… – Wyraz twarzy Aleksieja się nie zmienił. Wydawał się obojętny na jej słowa. – Pamiętasz jak nieśli jej ciało, poszarpane przez wrony i inne ścierwojady? Nie płakałeś, ani wtedy, ani gdy ją chowali. Zabiłeś ją, by stać się wielkim. Ofiara z tego, co dla nas najcenniejsze. Pamiętasz Jerozolimę? Barcelonę? Twarze ofiar? Mroczne rytuały? Znałeś konsekwencje. Na wieki przeklęta twoja dusza, nie zazna spokoju. Myślisz, że mnie pokonasz, bo nie znasz strachu? Nie boisz się śmierci? – Usiadła mu na kolanach, twarzą do niego. – Zajrzałam w głąb twojego małego, czarnego serduszka i wiesz, co zobaczyłam? Boisz się.

-          Nie boję się ciebie. – Powiedział Aleksiej spokojnie.

-          Mnie nie. Boisz się tego chłopca. – Wskazała na ciało Iwana.

-          Wani? Nie rozśmieszaj mnie.

-          To dziecko jest tysiąckroć potężniejsze od każdego z was. Na razie nie zdaje sobie sprawy z pełni swojej mocy, ale tyle lat go szukałeś. Widziałeś w snach czego może dokonać. Od tego, którą strone wybierze może zależeć los tego świata. Nawet teraz opętałam go, bo mi na to pozwolił. Chce, abym pomogła tej Schaffer i Morganowi. Widzi więcej niż wy. Dzięki niemu spełni się przepowiednia. A ty? Chcesz być wielkim? Tak bardzo chcesz mojej mocy?

-          Tak.

-          Dam ci ją, ale zobaczysz, to, co ja zobaczyłam poczujesz to, co ja czułam. Nadal tego chcesz? – Morgan po raz pierwszy zobaczył uśmiech na twarzy Aleksieja.

-          Jak niczego innego na tym świecie. – Dotknęła jego twarzy. Nie krzyczał, po prostu zemdlał.

-          I ty, kochany. – Spojrzała na Morgana. – Oni dostali to czego chcieli, a ty? Dam ci, czego tylko zapragniesz. Poproś tylko. Władza, siła, pieniądze? Czego pragniesz?

-          Gdzie ona jest?

-          Ta Schaffer? Możesz poprosić o ocalenie. Niedługo umrzesz.

-          Gdzie jest Eryka? Jest bezpieczna?

-          Możesz poprosić o siłę, która sprawi, że zobaczysz strach, w oczach tych, którzy tak bardzo cię skrzywdzili.

-          Nie chcę, ona jest najważniejsza.

-          Boisz się. Ale nie mnie, nie śmierci, boisz się o nią.

-          Tak.

-          Dobrze, więc. Nie rozumiem, czemu tego chcesz, ale jeśli tak ci na tym zależy. Nie pojmuję, czym sobie zasłużyła, że pokonałeś dla niej największy strach. Ona żyje, ale już nie długo. Umrze jutro w nocy.

-          Gdzie jest?

-          Śpi wśród motyli.

-          Co to znaczy?

-          Nie mogę ci powiedzieć. Ale wiesz gdzie ją znajdziesz. Przecież już to widziałeś.

-          Uratuje ją?

-          To zależy tylko od ciebie. Co zrobisz by ją uratować?

-          Wszystko!

-          Więc to właśnie zrób.

-          Poczekaj!

Iwan bezwładnie upadł na podłogę. Świece na stole znów zaczęły płonąć, krew zniknęła ze ścian. Morgan złapał Iwana i zaczął nim potrząsać.

-          Co to znaczy!? Czekaj! Co znaczy „Wszystko”!? – Wania odzyskał przytomność.

-          Co się stało? Dlaczego tak tu zimno?

Katia spojrzała na swoje dłonie. Stare i zniszczone. Złapała za jeden z kawałków lustra leżących na podłodze. Spojrzała na swoją twarz. Złapała się za włosy i przyjrzała się im. Wrzasnęła widząc, że są przerzedzone, tłuste i w połowie siwe, a jej twarz poorana zmarszczkami. Aleksiej wciąż leżał na podłodze. Przyczołgała się do niego kalecząc dłonie i kolana o szkła, Wydawała się nie czuć bólu.

-          Aleksiej, zobacz, co mi się stało! Aleks zrób coś z tym! Aloszka obudź się! – Morgan zobaczył, co się dzieje i zostawił Iwana podszedł.

-          Odsuń się. – Aleksiej nie oddychał, nie miał pulsu.

-          Ratuj go!

-          Katia idź po Krzyśka! Biegnij! – Krzyczał rozdzierając koszule Aleksieja. – Przy pierwszym uciśnięciu stało się coś dziwnego. Poczuł silny opór i usłyszał jakieś chrupnięcie. Uznał, że złamał mu mostek, Po chwili pojawił się Krzysiek i Baśka.

-          Co tu się…

-          Zamknij się i ratuj go! – Krzyknął Morgan. – Basia pogotowie! – Pomagał Krzyśkowi przy Aleksieju, ale widział, że Kassandra ma całą twarz zalaną krwią, Iwan wciąż leży na podłodze, a Katia wrzeszczy, płacze i rwie sobie włosy z głowy jakby oszalała. Nina, skulona, ukrywała twarz w dłoniach.

-          Coś jest nie tak. – Powiedział lekarz.

-          Wiem, chyba złamałem mu mostek.

-          To nie to. Teraz. – Morgan dwa razy wdmuchnął powietrze do ust Aleksieja. Po kilku, może kilkunastu minutach Krzysiek dał spokój.

-          Nie żyję. Czas zgonu… która godzina?

-          Piąta siedem. – Powiedziała Baśka.

I coś było potem. Ludzie patrzyli na nich. Ktoś powiedział „Co wyście zrobili?”, karetki pogotowia, nie pozwolił się wziąć do szpitala. Nie odpowiadał na pytania. Zamknął się w swoim pokoju.

Co to znaczyło? „Śpi wśród motyli.”, zrobić wszystko, czyli co? Wiedział tylko, że nie znaczyło to siedzieć i zastanawiać się nad głupotami. W tym momencie, w słabym świetle nadchodzącego poranka zobaczył coś na stoliku. Nie zauważył tego wcześniej, był zbyt zmęczony i zajęty. To była koperta i karteczka z krótką informacją.

Kiedy to znalazłem chciałem ci dać, ale ciebie nie było w domu, więc tu kładę. To chyba ważne.

– Jacek.

Pewnie, że ważne. To był kolejny anonim. Może coś wyjaśni, może uda się ją odnaleźć. Ręce wciąż mu się trzęsły, z walącym sercem rozdarł kopertę.

Ostrzegałem cię, ale nie chciałeś mnie słuchać. Teraz ona umrze, a ty nie możesz jej uratować. Ilu ludzi, ilu tych, których kochasz muszę poświęcić byś zrozumiał, że przegrałeś już zaczynając te grę? A ilu ty jesteś w stanie poświęcić, by poznać prawdę, która jest znacznie straszniejsza niż ci się wydaje? Ilu jeszcze ma zginąć, byś przestał udowadniać, że masz rację, choć jej nie masz.

Wstał, wziął listy, ubrał się i poszedł na policję.

W części drugiej…

Gabriel ma zrobić wszystko, by uratować Erykę.  Jednak by zrobić wszystko musi najpierw zrozumieć co to znaczy. Czas ucieka, Gabriel pali za sobą kolejne mosty, przekracza kolejne granice, jednak to wciąż za mało.Zapraszam już jutro :)

Otagowane:  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Twój tytuł mail facebook rss twitter Twój Tytuł O mnie Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim. Archiwum {archiwum} Linki {linki} Księga Gości dodaj zobacz {blog} szablonynablogi.pl

  • RSS