Rządy Królowej

Dodano 27 lutego 2013, w opowiadania, przez regina.anna

V:

Ostatnia szansa

Północny, lodowaty wiatr z nienaturalną zaciekłością i wyciem wiał i w twarze, lecz oni przepełnieni nadzieją biegli przez szkolny stadion. Byle szybciej, byle dalej od niej, byle zyskać na czasie i maksymalnie ją osłabić. Eryka nie mogła biec tak szybko jak oni, by nie została w tyle trzymali ją za ręce i siłą ciągnęli za sobą.

-          Gabi! – Krzyknął Wiktor, próbując przekrzyczeć wiatr.

-          Co!?

-          A jak zrobi się całkiem niestabilna?

-          Nie wiem! To ogromna energia! Niespotykana. Może dupnąć jak sto Czarnobylów, a może zniknąć jak się pojawiła. My już i tak będziemy martwi, jeżeli się nie pospieszymy.

-          Super, biegniemy do drogi. – Musieli jednak przebiec całe boisko i pół kilometra łąki, przysypanej grubym śniegiem. Nie mogli złapać tchu. Było co najmniej minus czterdzieści stopni Celsjusza. Morgan zobaczył, że pada śnieg. Jednak uświadomił sobie, że to nie śnieg. To były setki małych niebieskich motylków. Krążyły wokół nich tworząc wielki wir, który przeobraził się w lodowy lej. Jeszcze nigdy nie widział takiego lodu. Był absolutnie czysty, przezroczysty jak szyba, nie było w nim żadnego bąbelka powietrza, ani rysy. Lodowy mur otoczył prawie całą łąkę. Był wysoki na jakieś sto metrów. Poczuł się jak pająk złapany w szklankę. Jednak nad sobą nie zobaczył lodu. Zobaczył nocne niebo. Rozgwieżdżone, bez jednej chmurki. Nie zajmowała się już pogodą. Nie miała siły. Teraz zrozumiał, że to było zaplanowane, pozwoliła im uciec ze szkoły i że ona nie chce już skrzywdzić nikogo, tylko jego i jakkolwiek niesprawiedliwe mu się to wydawało, wiedział już, co musi zrobić. Wiktor zaczął walić pięściami w lodową ścianę.

-          Zostaw, to nic nie da. – Pojawiła się Królowa, szła do nich powoli. Robiło się coraz zimniej. Całkowicie spokojna, pewna, że nie uciekną. Wiktor nie wytrzymał.

-          Zostaw nas kurwo! Nic ci nie zrobiliśmy!

-          Nie. – Powiedział Morgan uspokajając Wiktora. Ruszył powoli w kierunku widma.

-          Co ty myślisz, że robisz?

-          Wykorzystuję ostatnią szansę. – Upiór się zatrzymał. Wyraźnie było widać, że nie spodziewała się, że on do niej podejdzie. – Kasiu? Pamiętasz to imię, prawda? – Patrzyła na niego pustymi oczodołami. Stali tak przez chwilę i rozmawiali. Wiktor i Eryka nie słyszeli ich słów. Stali zziębnięci i przerażeni.

-          Mam nadzieję, że on wie, co robi. – Powiedział Wiktor z trudem powstrzymując szczękanie zębów.

-          Ja też.

-          Dziękuję. – Powiedział Morgan do Królowej, odwrócił się i podszedł do nich. Za ich plecami pojawiła się szczelina.

-          Stary, nie wiem jak to załatwiłeś, ale rządzisz! – Krzyknął zachwycony Wiktor.

-          Możemy odejść? – Spytała Eryka.

-          Tak… – Przeszli przez szczelinę. – Możecie.

-          Co? – Powiedziała Eryka. – Jak to „możecie”? – Odwrócili się i spojrzeli na niego. Nie poszedł za nimi.

-          Ja zostaję. – Eryka wróciła i rzuciła mu się na szyję.

-          Nie! Nie pozwolę. – Widział, że Wiktor się boi, ale też wrócił.

-          Eryko, kochanie, tak miało być i nie możemy tego zmienić. Obiecaj mi, że nic sobie nie zrobisz, kiedy mnie już nie będzie.

-          Bez ciebie nie dam rady.

-          Dasz, jesteś silniejsza niż myślisz i masz Wiktora. Jest do mnie znacznie bardziej podobny, niż sądzisz.

-          Ale ja kocham ciebie!

-          Wiem, ja ciebie też bardzo kocham. Zrobił bym wszystko, żeby móc zostać, ale mnie tu już prawie nie ma. Z Wiktorem będziesz szczęśliwa, daj mu szansę. No nie płacz, ja zawsze będę przy tobie, tylko teraz trochę inaczej. Za chwile umrę, ale to nic takiego, bo poza tymi krótkimi chwilami z tobą, ja nigdy tak naprawdę nie żyłem. Dziękuje, że pokazałaś mi to, co jest najważniejsze. Całe piękno życia. Żyj dla mnie i naszego dziecka.

-          Domyśliłeś się. Nie chciałam ci mówić do póki nie będę pewna, że to twoje, teraz wiem, ale chciałam dopiero po studniówce, żebyś się nie denerwował.

-          Kocham cię. – Pocałował ją i podszedł do Wiktora. On płakał, ale Morgan był całkiem spokojny, uśmiechał się.

-          Opiekuj się nimi braciszku. Obiecujesz?

-          Obiecuję. To niesprawiedliwe. Gdybym wiedział wcześniej…

-          Tak jest lepiej.

-          Zamieniłem twoje życie w piekło, a ty jesteś moim bratem… byłem… – Gabriel go objął.

-          To nic. I tak cię kocham, mimo wszystko uważam, że jesteś dobrym człowiekiem i nie mógłbym marzyć o lepszym bracie.

-          Jesteś moją jedyną rodziną, nie chce… nie mogę cię stracić.

-          Masz jeszcze matkę. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. – Puścił go. – Żegnajcie. Odwrócił się i ruszył w stronę Królowej. Wiktor chciał zabrać Erykę, wiedział, że nie powinna na to patrzeć. Krzyczała, płakała, nie chciała iść. Musiał użyć siły.

-          Zostaw mnie! Ja go kocham! Chcę umrzeć z nim!

-          Już nic nie możemy zrobić.

-          Zostaw go, ty popierdolona lodówko! On nie zrobił ci nic złego! – Gabriel stanął przed Królową. Wiktorowi udało się wyciągnąć stamtąd Erykę. Szczelina się za nimi zamknęła. Zrobiło się potwornie zimno. Nie mógł oddychać.

-          Boisz się?

-          Nie. Chyba, już nie. – Uśmiechnął się. – Zróbmy to szybko, strasznie tu zimno. – Wyciągnął do niej rękę.

-          To jeszcze nic, w porównaniu z tym, co cię czeka. – Królowa wzięła jego dłoń. Poczuł jak krew zamarza mu w żyłach. Poczuł, że umiera. Czuł nawet ostatnie, najstraszniejsze i najmocniejsze uderzenie serca, tuż przed tym jak zatrzymało się i zamarzło. Dokładnie o trzeciej w nocy Gabriel Morgan umarł.

Otagowane:  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Twój tytuł mail facebook rss twitter Twój Tytuł O mnie Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim. Archiwum {archiwum} Linki {linki} Księga Gości dodaj zobacz {blog} szablonynablogi.pl

  • RSS